Z historią w tle… rekonesans w Iraku (5/5) – maj 2004

Fragment książki „Misyjne wspomnienia” wydanej w 2013 roku w WSPol w Szczytnie.

Część 5 – Powrót

Trzy honkery i trzy stary 266 tworzą kolumnę. Pierwszy star nadaje tempo, dymiąc jak cholera – już nie jestem zdziwiony. Na trasie mijamy długie kolumny amerykańskich transporterów opancerzonych. Sprzęt widać nowiutki, wyposażony w kratownice przeciwko pociskom z granatników. Mam nieodparte wrażenie, że to przerost formy nad treścią. Przeciwnik już nie ma takiego uzbrojenia. Czy skończy się to podobnie jak walka Dawida z Goliatem? – no nie, chyba się zagalopowałem. W Tallil CASA już grzała silniki. Przy pasie startowym stała wyglądająca na zapomnianą paleta z butelkowaną wodą. Okazała się pomocna do obmycia z kurzu. Na chwilę moją uwagę przykuł startujący F-16. Z perspektywy około 100 metrów myśliwiec nie wyglądał imponująco. Poszedł do góry na dopalaczach tak szybko, że po chwili był już tylko punkcikiem na niebie. My też kołujemy. CASA zatrzymuje się. Silniki wyją najwyższą mocą. Pilot trzyma samolot na hamulcach. Kadłub drży. I już… zaczyna się jazda, krótka jazda. Takiego startu jeszcze nie miałem. W górę poszliśmy błyskawicznie. Ciśnienie w uszach i żołądek dają znać o sobie. Czy powożący zapatrzył się na kolegę z F-a? To żart, wiem przecież, że to względy bezpieczeństwa. Nikt nie chce dostać rakietą z ziemi. Dziewięć godzin lotu. Międzylądowanie w Turcji i Warszawa. Fajnie jest znowu stąpać po polskiej ziemi.

Policjanci, instruktorzy nie wyjechali do Iraku. Na mundurach polowych wyjeżdżających na misje odblaskowe napisy POLICJA mimo upływu lat „urzepione” nie zostały.

Ostatnia część wspomnień z rekonesansu w Camp Babilon.

Taras Pałacu Sadama Huseina
Amerykańska stołówka żołnierska
Polskie Honkery

Zdjęcia – autor

Może Ci się również spodoba