Śp. podinsp. Bogdan Laskowski – wspomnienie

(sentymentalnie… Marek Górnicki)

Śp. podinsp. Bogdan Laskowski (Bodek), Dowódca Polskiego Kontyngentu Policyjnego misji ONZ w Liberii (UNMIL), zm. 6 stycznia 2005 r. w Monrowii na malarię mózgową. Nieżyjącemu, dedykowałem książkę pt. Misyjne wspomnienia z którego rodziną jestem zaprzyjaźniony… we wstępie książki napisałem…

„Byłeś jedynym kumplem, któremu ufałem bezgranicznie i w którego towarzystwie czułem się bezpiecznie. To, że odszedłeś jest zaprzeczeniem wiary w sprawiedliwość i sens istnienia . Nie mogę się z tym pogodzić i jest mi ciężko”

W przypadku Państwa Laskowskich – Ojciec rodziny, żona Jasia i dzieci: Łukasz i dwie bliźniaczki Maja i Natalka – suma tragedii jaka na nią spadła jest zaprzeczeniem wiary „w sprawiedliwość i sens istnienia”…

Bodek pracował w Wydziale Techniki Operacyjnej Komendy Wojewódzkiej Policji w Bielsku – Białej, a następnie KWP w Katowicach – delegatura w Bielsku – Białej.

Swoją przygodę z misjami rozpoczął w 1993 r.- delegowany do misji ONZ (UNPROFOR – Jugosławia) w charakterze obserwatora policyjnego. W latach 1995 r. i 1997r. delegowany do sił policyjnych ONZ (UNIPTF), które wchodziły w skład misji ONZ w Bośni i Hercegowinie – był zastępcą dowódcy kontyngentu. Pełnił również służbę w Multinational Advisory Police Element (MAPE) w Albanii (2000 – 2001) – operacji Unii Zachodnioeuropejskiej.

Wiadomość o tragicznej śmierci jego córki Majki, jednej z bliźniaczek, wstrząsnęła mną, czyniąc spustoszenie w resztkach mojej wiary w sprawiedliwość. Całą rodziną uczestniczyliśmy w pożegnaniu cudnej dziewczyny, dopiero co rozpoczynającej dorosłe życie. Z Jasią, Bodkiem i Natalią przytulaliśmy się płacząc jak bobry…

Minęły dwa lata, Bogdan wyjechał do Liberii gdzie był dowódcą polskiego kontyngentu policyjnego. Okres rocznej służby minął niepostrzeżenie. Był na ostatnim urlopie w kraju. W przeddzień powrotu do Liberii nocował u nas. Po dwóch tygodniach do Wydziału Kontyngentów Policyjnych gdzie pracowałem dotarła informacja, że Bogdan jest chory na malarię – powiadomiłem Jasię. Nic nie zapowiadało tragedii. Wiadomość o śmierci Bodeczka ścięła mnie z nóg, tak po prostu – siadłem. Do kraju przyleciał swoim ostatnim lotem. Do Bielska Białej jechałem z Bodziem. Na pogrzebie usłyszałem od Jasi, że „ żyję tylko dla Natalii. Marek, ja już nie mogę, nie mogę…

Wiadomość o śmierci Naty, drugiej bliźniaczki, również w wypadku drogowym wydała mi się kpiną. Podtrzymywałem Jasię w kościele i w kondukcie za trumną. Tragedią tej rodziny można by obdzielić scenariusze kilku filmów. Marku, ja już nie mogę, nie mogę…

Podczas ostatniej unijnej misji przejeżdżając przez Bielsko Białą odwiedzałem Laskowskich na cmentarzu. Byłem chyba pod specjalnym nadzorem pani sprzedającej kwiaty, bo relacje z moich wizyt szybko docierały do Jasi dla której cmentarz stał się drugim domem. Policyjna psycholog często ją odwiedzała – wystarczał jeden telefon. Po powrocie z misji, kilkakrotnie byłem u Jasi. Spędzaliśmy dzień na rozmowach i… raczej to Ona mówiła.

Zadzwoniła w niedzielę – było słonecznie. Mówiła cicho, bardzo cicho. Rozmawialiśmy kilkanaście minut. Zapytałem czy chce pomocy – nie, nie chcę, może jutro

W poniedziałek zadzwoniła psycholog – czy pan już wie że pani Jasia nie żyje ?. Pierwsze chwile wiadomo… ale później… Jasiu, jak ja Ciebie rozumiem, bardzo, ale to bardzo rozumiem.

Dużo myślę o moim przyjacielu, jego rodzinie i zadaję sobie mnóstwo pytań. Zawsze sprowadzają się do jednego… dlaczego? Z synem Łukaszem mam sporadyczny kontakt.

Śp. podinsp. Bogdan Laskowski był odznaczony m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi i medalami ONZ za służbę w imię pokoju. Mianowany pośmiertnie na stopień podinspektora Policji w dniu 12 stycznia 2005 r.

Wykorzystałem fragmenty mojej książki „Misyjne wspomnienia” (str. 181-183) Marek, Prezes

PS. Dziękuję Arturowi Walczukowi za opiekę nad grobem Państwa Laskowskich

Może Ci się również spodoba