Okiem Prezesa, czyli…wspomnienie o tych co odeszli
Cieszę się, bardzo ale to bardzo cieszę się, że… mój tekst z poprzedniego roku jest aktualny…
Koleżanki i Koledzy Weterani,
„Święto Zmarłych” to dla mnie obrazy przyjaciela i kolegów, których na co dzień noszę w swoim sercu – stracili życie pełniąc służbę w kontyngentach policyjnych. Tak się złożyło, że ze wszystkimi byłem razem na misjach pokojowych.
Andrzej Kaczor zginął w zasadzce na patrol ONZ w Kurdystanie… zamiast mnie – byłem na jego dwóch pogrzebach w Iraku i trzecim w Polsce.
Jurek Piekarski zginął na Trasie Katowickiej wracając na Bałkany z urlopu w kraju… jakiś skur_ _ _l zawracał ciężarówką na pasie zieleni we mgle – żegnałem Jerzego w Łodzi.
Andrzej Buler zginął w katastrofie śmigłowca pod Fojnicą – jego trumnę wnosiłem na pokład samolotu w Sarajewie.
Samochód Andrzeja Łukasińskiego przygniotło drzewo… jechał na urlop do kochanej Rodziny – do celu miał kilkanaście kilometrów.
Bodeczku!!!… a Ty? Wracałeś do Liberii… mówiłeś „moja
kochana Afryka”… do końca misji miałeś dwa tygodnie… dopadła Cię malaria – do
dzisiaj nie mogę się pozbierać… szliśmy z Jasią za Twoją trumną… hm…Ten Świat
jest jakiś poje_ _ny, ale wiem, że czuwasz nade mną, chociaż – niepotrzebnie tak
szybko pociągnąłeś Jasię za sobą.
Pamiętam, jak w Wydziale Kontyngentów Policyjnych trzymaliśmy kciuki za policjantów Jednostki Specjalnej Polskiej Policji podczas „wydarzeń” na moście w Mitrowicy i przed sądem w Mitrowicy. Rany odniosło wtedy po kilkudziesięciu chłopaków – naszych chłopaków – Polaków – nikt nie zginął.
Bodeczek by powiedział… „Kuźwa! Panie i Panowie Misjanci – tak trzymać, kuźwa!… tak trzymać” …cholernie się z Tobą, Bodeczku, zgadzam.
Marek, Prezes


