Z okazji Dnia Weterana – wspomnienie z misji „Pułkownika” – Weterana

Szanowni Weterani i Sympatycy Stowarzyszenia Weteranów Działań poza Granicami RP.

W związku z obchodami Dnia Weterana chciałbym podzielić się z Wami moim epizodem podczas pełnienia służby w Jednostce Specjalnej Polskiej Policji (SPU) Misji Organizacji Narodów Zjednoczonych (UNMIK) w Kosovie.

Nazywam się Andrzej Kuczyński i jestem emerytowanym funkcjonariuszem jednostki antyterrorystycznej w stopniu młodszego inspektora. Mój udział w misji wspominam do dzisiaj bardzo pozytywnie, mimo, że podczas pełnienia służby w 2001/2002 roku w Mitrovicy Północnej (Kosovo) jako dowódca drużyny zostałem ranny wraz z kilkunastoma moimi kolegami z drugiego Plutonu II Rotacji. Do tego nieszczęśliwego zdarzenia doszło podczas próby zatrzymania przywódców nielegalnej milicji serbskiej poszukiwanych przez Siły ONZ. Miało to miejsce 8 marca 2002 roku, gdzie ok. 20 osobowy pluton Jednostki Specjalnej Polskiej Policji przy wsparciu kolegów z Międzynarodowej Grupy Specjalnej na rozkaz Dowodzącego Siłami Międzynarodowymi w Kosovie, podjął próbę zatrzymania z tłumu demonstrantów serbskiego obywatela poszukiwanego listem gończym. W momencie zlokalizowania osobnika, a następnie wyciągnięcie go z tłumu i przekazanie Siłom Międzynarodowym, nastąpił atak rozwścieczonego tłumu demonstrantów na nasz pluton. Mimo, że kilkuset osobowa bardzo agresywna grupa osób próbowała uwolnić zatrzymanego Serba, rzucając w naszym kierunku różnego rodzaju przedmiotami takimi jak kamienie, płyty chodnikowe itp., a następnie używając do tego celu granatów i broni automatycznej to zadanie zostało wykonane. Pamiętam do dziś jak granaty jugosłowiańskiej produkcji rzucone przez Serbów w naszym kierunku eksplodowały, w wyniku czego nastąpiło załamanie szyku bojowego pierwszej linii, a następnie w wyniku kolejnych wybuchów drugiej linii szyku. Sytuacja stała się bardzo trudna ponieważ w czasie ewakuacji rannych kolegów, podczas której ja również oberwałem odłamkami w kończyny dolne zostaliśmy ostrzelani przez serbskich przestępców. W wyniku czego uszkodzone zostały nasze wozy bojowe, którymi zdołaliśmy się jednak ewakuować do szpitala KFOR w Mitrovicy Północnej. Pamiętam dobrze jak będąc rannym pomagałem w ewakuacji kolegi, który od wybuchów granatów doznał szoku i padł na glebę, ale daliśmy radę go odtransportować w bezpieczne miejsce. Najciężej ranny kolega Jacek z uszkodzoną przez odłamki z granatu tętnicą udową był ewakuowany tym samym pojazdem co ja. Mam przed oczami do dzisiaj zakrwawione siedzenia samochodu i wtedy jedyną rzeczą o której pomyślałem, było czy wszyscy przeżyją. Następnie przebywając w francuskim szpitalu wojskowym w Mitrovicy Północnej zachowałem w pamięci jak po opatrzeniu ran i operowaniu najciężej rannych odwiedzili nas koledzy z Legii Cudzoziemskiej, którzy byli na miejscu tych dramatycznych wydarzeń i przepraszali za to, że nie otrzymali rozkazu o ewentualnej pomocy naszemu Plutonowi, a byli w pełni gotowi ruszyć z pomocą. Ta sytuacja bardzo mnie wówczas wzburzyła, ale z perspektywy czasu myślę, że jeżeli wtedy nastąpiłoby zwiększone użycie Sił Międzynarodowych, to mogłoby dojść do regularnej bitwy i sytuacja stałaby się bardzo trudna do opanowania. Znając naród serbski i osobiście widząc wcześniej jak zachowywali się w czasie tych zamieszek mieszkańcy Mitrovicy Północnej to podejmowane wtedy decyzje uważam za stosowne. Udział mój w misji w Kosovie w 2001/2002 roku i przeżycie tych dramatycznych wydarzeń zahartowało mnie jeszcze bardziej i wzmocniło psychicznie co niewątpliwie przyczyniło się do pełnienia dalszej służby w Jednostce Antyterrorystycznej, a wszyscy wiemy, że w AT nie było lekko. Taka ciekawostka na koniec z życia wzięta nawiązująca do tzw.  powiedzenia  -„nie mów nigdy nigdy”, która idealnie pasuje do mojej historii w mundurze „specjalsa”. Po powrocie do kraju z Misji w Kosovie i kilkumiesięcznej absencji chorobowej  wynikającej z leczenia uszkodzonych kończyn dolnych otrzymałem propozycję spokojniejszej pracy w innej formacji. Mając jednak „charakter typowego wojownika” stwierdziłem, że to nie dla mnie profesja i pozostałem w mojej ukochanej jednostce z zamiarem na mój kolejny wyjazd na Misję do Kosova. Plany jednak legły w gruzach w związku z tragicznymi wydarzeniami, które miały miejsce z 5 na 6 marca 2003 roku w Magdalence, gdzie przyszło mi walczyć wspólnie z funkcjonariuszami AT, tym razem z polsko – białoruskim duetem szczególnie niebezpiecznych przestępców podejrzanych min. o zastrzelenie w Parolach funkcjonariusza Policji podkom. Mirosława Żaka. Podczas próby ich zatrzymania przez Antyterrorystów ukrywający się w wynajętej wilii przestępcy odpalili zdalnie ukryte na terenie posesji miny pułapki, a następnie obrzucali nas granatami obronnymi F-1 i ostrzelali z przygotowanych, w kilku miejscach 29 sztuk różnego rodzaju broni palnej min.:  karabinów automatycznych, pistoletów maszynowych, sztucerów, strzelb i pistoletów samopowtarzalnych. Podczas tej najtragiczniejszej w historii działań polskich jednostek specjalnych akcji zostałem kolejny raz ranny odłamkami po wybuchu miny pułapki. Te tragiczne wydarzenia podczas, których zginęło dwóch moich kolegów („Maniek” i „Kaczor”), a szesnastu zostało rannych zadecydowały o moich dalszych losach w służbie, a marzenia o kolejnym doświadczeniu misyjnym zostały tymi wydarzeniami powstrzymane. Jednak granatowy beret komandosa policyjnej jednostki antyterrorystycznej oraz błękitny beret ONZ zawsze będą w moim sercu. Obecnie będąc członkiem Zarządu Stowarzyszenia Weteranów Działań poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej, wspieram działania naszego Stowarzyszenia organizując różnego rodzaju imprezy sportowo – rekreacyjne o charakterze charytatywnym z udziałem Weteranów min.: turnieje piłkarskie i mecze towarzyskie, zawody strzeleckie, biegowe oraz pływackie.

Na rocznicę Dnia Weterana przypadającą 29 maja 2020 roku, życzę wszystkim „misjonarzom”, a w szczególności moim „Wilkom” którymi dowodziłem w Kosovie, dużo zdrowia i wszelkiej pomyślności. Natomiast obecnie służącym w misjach pokojowych i zarządzania kryzysowego spokojnej służby i tyle samo wyjazdów do różnego rodzaju zadań co powrotów z nich – oczywiście w mega zdrowiu.

Z MISYJNYM POZDROWIENIEM „PUŁKOWNIK”

mł. insp w st.spocz. A.Kuczyński („Pułkownik”)

Może Ci się również spodoba