{"id":2313,"date":"2022-12-04T07:44:27","date_gmt":"2022-12-04T07:44:27","guid":{"rendered":"https:\/\/swmsw.pl\/?p=2313"},"modified":"2022-12-04T07:44:30","modified_gmt":"2022-12-04T07:44:30","slug":"sp-podinsp-andrzej-kaczor-wspomnienie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/swmsw.pl\/?p=2313","title":{"rendered":"\u015ap. podinsp. Andrzej Kaczor &#8211; wspomnienie"},"content":{"rendered":"\n<p>Zgin\u0105\u0142 7 grudnia 1995 r. pe\u0142ni\u0105c s\u0142u\u017cb\u0119 w Kontyngencie Stra\u017cy ONZ w Iraku (UNGCI) w miejscowo\u015bci Shaqlava od \u0142adunku wybuchowego \u2013 pu\u0142apki umieszczonego w zbiorniku przydro\u017cnej stacji benzynowej, obok kt\u00f3rej przeje\u017cd\u017ca\u0142 patrol pod jego dow\u00f3dztwem.<\/p>\n\n\n\n<p><em>Fragment ksi\u0105\u017cki M.G\u00f3rnicki \u201eMisyjne wspomnienia&#8221; (str. 29-32)<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>&#8222;<strong>Andrzej <\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Obudzi\u0142em si\u0119 z poczuciem, i\u017c w pokoju nie\njestem sam. Powoli wsun\u0105\u0142em d\u0142o\u0144 pod poduszk\u0119. Ch\u0142\u00f3d pistoletu podzia\u0142a\u0142\nuspokajaj\u0105co. Podnios\u0142em si\u0119 na \u0142okciach i z niema\u0142ym trudem dostrzeg\u0142em\npot\u0119\u017cnego czarnego kocura, siedz\u0105cego na stoliku i przygl\u0105daj\u0105cego mi si\u0119. W\nmroku zwierz\u0119 by\u0142o tak du\u017ce, \u017ce w pierwszej chwili si\u0119 przestraszy\u0142em &#8211; nikt tu\nprzecie\u017c nie trzyma ps\u00f3w i kot\u00f3w w domu. Moje zdziwienie by\u0142o tym wi\u0119ksze, \u017ce w\noknie by\u0142y kraty i siatka, sk\u0105d on si\u0119 tu znalaz\u0142? Sprawa szybko si\u0119 wyja\u015bni\u0142a.\nM\u00f3j ruch spowodowa\u0142, \u017ce kot zacz\u0105\u0142 prycha\u0107, nie wykazuj\u0105c ch\u0119ci ucieczki. Jego\nzachowanie znamionowa\u0142o niez\u0142ego wojownika. Nie wiedzia\u0142em, czy zaskoczony\nzamierza\u0142 walczy\u0107, czy te\u017c kalkulowa\u0142, jak si\u0119 st\u0105d wydosta\u0107 &#8211; rzucona poduszka\nwyra\u017anie pomog\u0142a w podj\u0119ciu decyzji. Skoczy\u0142 na parapet, wydaj\u0105c odg\u0142os raczej\nhieni ni\u017c koci. Chwil\u0119 si\u0119 tam miota\u0142, nie bardzo chyba wiedz\u0105c, co zrobi\u0107,\nodwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do mnie i spr\u0119\u017cy\u0142 do skoku. Tego by\u0142o ju\u017c za wiele, druga rzucona\npoduszka spowodowa\u0142a, \u017ce zacz\u0105\u0142 wspina\u0107 si\u0119 po siatce do ma\u0142ego otworu, kt\u00f3rym\nz niema\u0142ym trudem zacz\u0105\u0142 si\u0119 przeciska\u0107. Za chwil\u0119 siedzia\u0142 ju\u017c na zewn\u0105trz,\npatrz\u0105c na mnie. Bezg\u0142o\u015bnie miaucza\u0142, pokazuj\u0105c braki w uz\u0119bieniu. Cholera, do\nskorpion\u00f3w dosz\u0142y jeszcze koty. O spaniu nie by\u0142o ju\u017c mowy. Zwlok\u0142em si\u0119 z\n\u0142\u00f3\u017cka. W kuchni siedzia\u0142 ju\u017c Andrzej i jak ka\u017cdego poranka zajada\u0142 zupk\u0119\nmleczn\u0105. Wstawi\u0142em wod\u0119 na herbat\u0119. Mijaj\u0105c mojego towarzysza w drodze do\nkibelka, dostrzeg\u0142em jego u\u015bmiech &#8211; no c\u00f3\u017c, ci\u0105gle nie mogli\u015bmy si\u0119\nprzyzwyczai\u0107 do arabskich toalet. Szybko ogoli\u0142em si\u0119 i umy\u0142em z\u0119by. Patrz\u0105c na\nzapas wody w plastikowych butelkach, przypomnia\u0142em sobie o potrzebie jego\nuzupe\u0142nienia. Wr\u00f3ci\u0142em do kuchni. Andrzej siedzia\u0142 ju\u017c w mundurze, wyjmuj\u0105c z\nbut\u00f3w gazety. Nadepn\u0105\u0142em na czerwony koralik, no tak, ju\u017c zaliczy\u0142 dzie\u0144. Ten\njego zwyczaj odliczania mijaj\u0105cych dni koralikami, kt\u00f3re zabra\u0142 z kraju, by\u0142 przedmiotem\ndochodzenia Astiego. Sprz\u0105taj\u0105c nie m\u00f3g\u0142 zrozumie\u0107, sk\u0105d si\u0119 one bior\u0105. Szybko\nubra\u0142em si\u0119, mieli\u015bmy pi\u0119tna\u015bcie minut na doj\u015bcie do dow\u00f3dztwa. <\/p>\n\n\n\n<p>Wychodz\u0105c z domu, pozdrowili\u015bmy\nw\u0142a\u015bciciela. Jak zwykle nie narzuca\u0142 si\u0119, dyskretnie nas obserwuj\u0105c, pewnie\nAsti zaraz przyjdzie sprz\u0105ta\u0107. Sklepikarz Aram zaczepi\u0142 nas ot tak sobie,\ninformuj\u0105c, \u017ce ma ju\u017c mro\u017cone ira\u0144skie kurczaki z pewnego \u017ar\u00f3d\u0142a. Nie mogli\u015bmy\npogada\u0107, bo motorola przypomnia\u0142a o s\u0142u\u017cbie. Du\u0144czycy nawo\u0142ywali si\u0119 na apel\nporanny &#8211; pewnie wczorajsze spotkanie w klubie przeci\u0105gn\u0119\u0142o si\u0119.\nPrzyspieszyli\u015bmy kroku, mijaj\u0105c \u017cebrz\u0105cych. Jedni boso, inni w klapkach.\nBordowo &#8211; fioletowe stopy przypomina\u0142y, \u017ce to zima. W bramie pozdrowi\u0142 nas\nmocno znudzony peszmerg z zardzewia\u0142ym AK na ramieniu. Dostawali dolara\ndziennie za pilnowanie dobytku UN, a na pierwsz\u0105 plotk\u0119, \u017ce Saddam nadchodzi od\nstrony Mosulu, rzucili swoje karabiny i znikn\u0119li, chyba na dwa dni. Sta\u0142o si\u0119\nto w ubieg\u0142ym tygodniu i wszyscy my\u015bleli\u015bmy, \u017ce &#8211; gdy wr\u00f3c\u0105 &#8211; to b\u0119d\u0105 jako\u015b\nonie\u015bmieleni t\u0105 sytuacj\u0105, ale nie. Pojawili si\u0119 ponownie tak, jakby nic si\u0119 nie\nsta\u0142o. Przy samochodach krz\u0105ta\u0142o si\u0119 kilku ch\u0142opak\u00f3w. Zgodnie z wczorajszym\ngrafikiem zada\u0144 mia\u0142em dostarczy\u0107 peszmergom na Kurrak ich miesi\u0119czn\u0105 danin\u0119.\nTo by\u0142a taka niepisana umowa Larsa z ich dow\u00f3dc\u0105. Dolar dziennie nie\nwystarcza\u0142. Oczekiwali, \u017ce dostan\u0105 od nas naft\u0119, koce, olej, m\u0105k\u0119 i co tylko\nsi\u0119 da &#8211; ale my tego nie mieli\u015bmy. Tak wi\u0119c Lars, dla dobra sprawy\nnegocjowa\u0142 z Czerwonym Krzy\u017cem i najcz\u0119\u015bciej udawa\u0142o si\u0119 uzyska\u0107 z ich magazyn\u00f3w\nco trzeba. <\/p>\n\n\n\n<p>Przed odpraw\u0105 wodzu bez\ns\u0142owa omiata\u0142 nas wzrokiem. S\u0142owacy i Czesi dowcipkowali, byli w liczebnej\nprzewadze. Du\u0144czycy starali si\u0119 wywnioskowa\u0107, czy \u017carty nie dotycz\u0105 ich\nprzypadkiem, ale nie mog\u0105c nic zrozumie\u0107, stroili tylko miny. Jak zwykle\nonie\u015bmieleni byli Pakista\u0144czycy. By\u0142em pe\u0142en podziwu dla Filipi\u0144czyk\u00f3w. Trzech\nz nich uko\u0144czy\u0142o studia Ameryka\u0144skiej Marynarki Wojennej &#8211; byli specami od\n\u0142\u0105czno\u015bci. Tym samym skazali si\u0119 na permanentn\u0105 s\u0142u\u017cb\u0119 \u201ena radiu\u201d i na patrole\nwyje\u017cd\u017cali rzadko. Po patrolach, jak kogo\u015b dopadli, to maglowali na wszystkie\ntematy. To im meldowali\u015bmy si\u0119 przez radio po przekroczeniu wskazanych punkt\u00f3w.\nRudzielec skin\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105. Franciszek, oficer operacyjny, rozpocz\u0105\u0142 odpraw\u0119 od\nsprawdzenia obecno\u015bci. Z Andrzejem stali\u015bmy w pierwszym szeregu tak jak wszyscy\ndow\u00f3dcy zespo\u0142\u00f3w. Za nami nasi podw\u0142adni. Wiedzia\u0142em od Andrzeja, \u017ce b\u0119dzie\nmia\u0142 ci\u0119\u017cki dzie\u0144. Przy kolacji m\u00f3wi\u0142, \u017ce jedzie na patrol dwoma samochodami i\n\u017ce z braku ludzi (urlopy) sam w swoim poje\u017adzie b\u0119dzie dow\u00f3dc\u0105 patrolu,\nkierowc\u0105 i patrolmenem. Moje zadanie by\u0142o ma\u0142o skomplikowane. Przed miastem\nShaqlawah ze sk\u0142adu Czerwonego Krzy\u017ca mia\u0142em zabra\u0107 na pikapa, \u201eco dadz\u0105\u201d i\nzawie\u017a\u0107 na Kurrak. Cieszy\u0142a mnie perspektywa wspinania si\u0119 wysoko w g\u00f3ry i\nczekaj\u0105cych tam widok\u00f3w. Gdy czytano sk\u0142ad patrolu Andrzeja, \u015bcisn\u0119\u0142o mnie za\ngard\u0142o. Jaki\u015b wewn\u0119trzny g\u0142os grzmia\u0142: <em>Andrzej\nnie jed\u017a, Andrzej nie jed\u017a<\/em>. Podda\u0142em si\u0119 temu nieoczekiwanemu\ndla mnie doznaniu, ze zdumieniem odkrywaj\u0105c ciekn\u0105c\u0105 \u0142z\u0119 i fakt, \u017ce nie mog\u0142em\ns\u0142owa z siebie wydusi\u0107. Sta\u0142em jak s\u0142up, wpatruj\u0105c si\u0119 w Larsa. Trwa\u0142o to dobr\u0105\nchwil\u0119. Nasze trasy si\u0119 pokrywa\u0142y. Andrzej mia\u0142 jecha\u0107 prawie na sam\u0105 granic\u0119\npod Balinda Bridge, ci\u0105gle wysadzany i odbudowywany. Moje ch\u0142opaki przed\nodpraw\u0105 sprawdzili pojazdy i po nawi\u0105zaniu \u0142\u0105czno\u015bci mogli\u015bmy ruszy\u0107. Andrzej\nmachn\u0105\u0142 mi r\u0119k\u0105, drug\u0105 podnosz\u0105c mask\u0119 samochodu. Jad\u0105c, jeszcze par\u0119 razy\nzastanawia\u0142em si\u0119 nad dziwnym stanem, jaki mnie dopad\u0142. <\/p>\n\n\n\n<p>Do Shaqlawy by\u0142o oko\u0142o\ngodziny jazdy &#8211; du\u017co czasu zajmowa\u0142o opuszczenie Erbilu. Jak zwykle wyje\u017cd\u017caj\u0105c\nz miasta zwolni\u0142em, ogl\u0105daj\u0105c betonowe straszyd\u0142o szpitala. By\u0142 darem rz\u0105du\njapo\u0144skiego i zosta\u0142 zniszczony przez wycofuj\u0105ce si\u0119 wojska irackie. Na\ndwupasm\u00f3wce oddzielonej pasem niby zieleni jaki\u015b ubrany na bia\u0142o m\u0119\u017cczyzna\nrobi\u0142 kup\u0119 i nie wygl\u0105da\u0142o, \u017ceby si\u0119 specjalnie przej\u0105\u0142 naszym widokiem. Par\u0119\nkilometr\u00f3w dalej przekraczali\u015bmy granice rozgraniczenia wp\u0142yw\u00f3w partii\npolitycznych: PUK, PKK, PDK, kurcz\u0119, kto si\u0119 w tym wszystkim po\u0142apie? Na\npierwszym pi\u0119trze z pozoru glinianej wie\u017cy dostrzeg\u0142em zamontowany\nwielkokalibrowy karabin maszynowy (KPWT). Jak pami\u0119ta\u0142em jeszcze ze \u201eZmechu\u201d,\nto cholerstwo sporo wa\u017cy i ma du\u017cy odrzut. Jak ta budowla to wytrzymuje? Mijamy\nkolejne punktowe umocnienia. To wszystko wygl\u0105da troch\u0119 tak jakby \u201ena niby\u201d.\nCzy to oznacza, \u017ce s\u0105 tu minowe pola? Kilka kad\u0142ub\u00f3w spalonych czo\u0142g\u00f3w daje do\nmy\u015blenia. <\/p>\n\n\n\n<p>Doje\u017cd\u017camy na miejsce. Ju\u017c\nz daleka wida\u0107 znaki Czerwonego Krzy\u017ca i Zielonego P\u00f3\u0142ksi\u0119\u017cyca. W magazynie\nrz\u0119dami stoi kilkadziesi\u0105t nowych suzuki samurai. Zakurzone sprawiaj\u0105 wra\u017cenie\nzapomnianych. Widz\u0119, \u017ce machaj\u0105 do mnie z innego magazynu. Na dwa pikapy \u0142aduj\u0105\nnam skarby. Dostajemy dodatkowo koce. Nasi stra\u017cnicy powinni by\u0107 zadowoleni.\nCzy to ich aby nie rozbestwi? &#8211; wiadomo\u015bci rozchodz\u0105 si\u0119 piorunem &#8211; inni te\u017c by\ntak chcieli &#8211; ale martwi\u0142 si\u0119 tym b\u0119d\u0119 za miesi\u0105c. Podpisuj\u0105c kwity, widz\u0119 jak\nprzemkn\u0119\u0142y dwa bia\u0142e nissany, czy to Andrzej mnie przegoni\u0142? <\/p>\n\n\n\n<p>Wsiadamy i po raz kolejny\nodkrywam wspania\u0142\u0105 metamorfoz\u0119 pikapa. Po doci\u0105\u017ceniu jest mi\u0119kki, wr\u0119cz\nkomfortowy. Nie ma mowy o waleniu g\u0142ow\u0105 w podsufitk\u0119 na ka\u017cdym kamieniu.\nNabieramy pr\u0119dko\u015bci, pn\u0105c si\u0119 lekko pod g\u00f3r\u0119. Zje\u017cd\u017caj\u0105c w d\u00f3\u0142 musz\u0119 pami\u0119ta\u0107 o\nuskoku asfaltu w tym miejscu. Przy wi\u0119kszej pr\u0119dko\u015bci cz\u0119sto wyrzuca tu pojazd\u2026\nNagle gruchn\u0119\u0142o przed nami, dopiero teraz widz\u0119 chmur\u0119 czarnego dymu, tak na\noko &#8211; dwa kilometry dalej. Po dobrej chwili kojarz\u0119 poranek i wybuch. Czy to\nmo\u017ce mie\u0107 zwi\u0105zek z Andrzejem? Czy to nasz patrol, a mo\u017ce to gdzie\u015b z boku?\nZwalniam. M\u00f3j drugi samoch\u00f3d przyklei\u0142 si\u0119 do mnie wbrew przepisom. Nie mam\njako\u015b ochoty nakaza\u0107 zachowanie dystansu. <\/p>\n\n\n\n<p>Podje\u017cd\u017camy do g\u0142\u00f3wnego\nskrzy\u017cowania w Shaqlavie, raczej domy\u015blaj\u0105c si\u0119, \u017ce tu jest. T\u0142um ludzi nie\npozwala nic dostrzec, nacieram wi\u0119c pojazdem, ust\u0119puj\u0105 bardzo powoli. Wysiadam,\ndalej nie da si\u0119 jecha\u0107. Brodz\u0119 w jakiej\u015b brunatno krwistej mazi, patrz\u0105c chyba\nna szcz\u0105tki ludzkie, ale nie, to przecie\u017c o\u015bli zad, ku\u017awa, sk\u0105d tego tu si\u0119\ntyle nazbiera\u0142o? I ten specyficzny zapach. T\u0142um trzyma si\u0119 z daleka. Zerkaj\u0105c\nna to, po czym st\u0105pam, widz\u0119, \u017ce moje \u201ebuty skoczka\u201d s\u0105 ubabrane w tym czym\u015b po\nkostki. Z trudem orientuj\u0119 si\u0119, \u017ce to co\u015b przede mn\u0105 to ty\u0142 pikapa, czy to\nnasz? Podchodz\u0119 od strony kierowcy, karoseria jak sito, tak, to Rabaja,\nFilipi\u0144czyk. Skulony za kierownic\u0105 nie \u017cyje &#8211; nie sprawdzam pulsu, nie ma po\nco. Obok Shah, Nepalczyk\u2026 widz\u0119 ciekn\u0105c\u0105 z szyi stru\u017ck\u0119 krwi, kt\u00f3r\u0105 dociska\nr\u0119k\u0105. Rozerwa\u0142em opatrunek osobisty i mu przekaza\u0142em. Ch\u0142opak u\u015bmiecha\u0142 si\u0119\nniepewnie i dr\u017c\u0105c\u0105 r\u0119k\u0105 pokazywa\u0142 na co\u015b z przodu. Faktycznie, gdzie drugi\nsamoch\u00f3d, a raczej pierwszy, dow\u00f3dcy patrolu? Brn\u0119 do przodu. Czerwono-czarnej\ngalarety jakby coraz mniej. Szukam Andrzeja. Zauwa\u017cy\u0142em par\u0119 os\u00f3b na poboczu\nodwr\u00f3conych do mnie ty\u0142em. Podszed\u0142em bli\u017cej. Tak, tam w dole to nasz pikap.\nPrzednie ko\u0142a pr\u00f3buj\u0105 wdrapa\u0107 si\u0119 z powrotem po poboczu na drog\u0119. Zszed\u0142em\nni\u017cej i ju\u017c wiedzia\u0142em. Przez uchylone okno patrzy\u0142em na otwarte usta i szar\u0105\ntwarz. Nacisn\u0105\u0142em na t\u0119tnic\u0119 szyjn\u0105 raczej z obowi\u0105zku ni\u017c z nadziej\u0105 &#8211; pulsu\nnie by\u0142o. Z trudem otworzy\u0142em posiekane od\u0142amkami drzwi. Widok olbrzymiej rany\nw boku kierowcy t\u0105pn\u0105\u0142 mn\u0105 niesamowicie. Wr\u00f3ci\u0142em t\u0105 sam\u0105 drog\u0105 do mojego\nsamochodu i wywo\u0142a\u0142em Larsa. Gdy si\u0119 nie zg\u0142osi\u0142, nawi\u0105za\u0142em \u0142\u0105czno\u015b\u0107 ze\nstanowiskiem dowodzenia. Niezawodni Filipi\u0144czycy odebrali natychmiast. Chcia\u0142em\nprzekaza\u0107, co si\u0119 sta\u0142o, ale ju\u017c wiedzieli. Moi patrolmeni nie tracili czasu &#8211;\nu\u015bci\u015bli\u0142em tylko informacje i przeszed\u0142em na kana\u0142 01 &#8211; w sytuacjach\nkryzysowych mo\u017cna by\u0142o m\u00f3wi\u0107 w narodowym j\u0119zyku. Jurek z Jensem ju\u017c jechali\nsanitark\u0105. Prosi\u0142em Jurka, \u017ceby si\u0119 nie \u015bpieszyli, \u017ceby bezpiecznie dojechali.\nRozmawiaj\u0105c, widzia\u0142em moich ch\u0142opak\u00f3w odsuwaj\u0105cych zdecydowanie gapi\u00f3w.\nNepalczyk dociska\u0142 opatrunek, ci\u0105gle si\u0119 u\u015bmiechaj\u0105c. <\/p>\n\n\n\n<p>Wr\u00f3ci\u0142em do Andrzeja i&#8230;\nzesz\u0142o ze mnie powietrze. Przykucn\u0105\u0142em przy tylnym kole samochodu i przyj\u0105\u0142em\npodanego papierosa. Przez motorol\u0119 s\u0142ysza\u0142em rozmowy z sanitark\u0105, to Lars.\nWsta\u0142em i jeszcze raz obejrza\u0142em Andrzeja. Nie mog\u0142em znale\u017a\u0107 jego plecaka &#8211;\npistoletu te\u017c nie by\u0142o &#8211; kurwa ma\u0107, ju\u017c go obrobili? Dostrzeg\u0142em kilku ludzi z\nkamer\u0105 na tle bia\u0142ej teren\u00f3wki. M\u00f3wili po angielsku i nagrywali &#8211; nigdy o nich\nwi\u0119cej nie s\u0142ysza\u0142em. Przy drugim papierosie raczej oboj\u0119tnie analizowa\u0142em to,\nco si\u0119 sta\u0142o. Widok Jurka i Jensa na kr\u00f3tko mnie otrze\u017awi\u0142 &#8211; jak oni szybko\njechali\u2026 Zd\u0105\u017cyli\u015bmy zamieni\u0107 kilka s\u0142\u00f3w i land-rover z rannym na sygna\u0142ach\npop\u0119dzi\u0142 w stron\u0119 Arbilu. Mn\u0105 zaj\u0105\u0142 si\u0119 Peter. Siedz\u0105c w samochodzie walczy\u0142em\nz k\u0142\u0119bi\u0105cymi si\u0119 my\u015blami. Z sektora kilkana\u015bcie razy \u0142\u0105czy\u0142em si\u0119 ze s\u0142u\u017cb\u0105\ndy\u017curn\u0105 Komendy G\u0142\u00f3wnej Policji, ale telefon by\u0142 prze\u0142\u0105czony na faks. Zadzwoni\u0142em\nwi\u0119c do Centrum Szkolenia Policji. Na centrali pracowa\u0142a moja s\u0105siadka, mo\u017ce\nona&#8230; Asia stan\u0119\u0142a na wysoko\u015bci zadania i poda\u0142a mi inny numer telefonu. Od\ndy\u017curnego us\u0142ysza\u0142em, \u017ce\u2026 nie mo\u017ce przyj\u0105\u0107 ode mnie takiej informacji &#8211; tylko\nna pi\u015bmie. W tle, bardzo wyra\u017anie us\u0142ysza\u0142em drugi m\u0119ski g\u0142os &#8211; <em>kurwa, to my mamy w Iraku policjant\u00f3w? <\/em>W\ntym czasie Jurek by\u0142 ju\u017c \u201ena sztywno\u201d z konsulem naszej ambasady w Bagdadzie.\nAndrzeja umie\u015bci\u0142 w ch\u0142odni prosektorium \u201ejapo\u0144skiego szpitala\u201d &#8211; jedynego\nsprawnego pomieszczenia tego przybytku. <\/p>\n\n\n\n<p><strong>Pusty dom <\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Wr\u00f3ci\u0142em do pustego domu &#8211; Beata wraca\ndzisiaj z urlopu. Szybko pojawi\u0142 si\u0119 Jens i zaoferowa\u0142 pomoc. Nie mia\u0142em na nic\nochoty. Moje nastroje falowa\u0142y &#8211; co\u015b pomi\u0119dzy eufori\u0105 i totalnym tumiwisizmem.\nJens delikatnie zaproponowa\u0142, \u017ce zaopiekuje si\u0119 broni\u0105 &#8211; odm\u00f3wi\u0142em. Um\u00f3wili\u015bmy\nsi\u0119 na poranek. Ca\u0142\u0105 noc przesiedzia\u0142em przy stole, rozmy\u015blaj\u0105c o wszystkim i o\nniczym. Rano zadzwoni\u0142em do domu. Nie potrafi\u0142em zapanowa\u0107 nad g\u0142osem, gdy\ninformowa\u0142em, co si\u0119 sta\u0142o. Dopiero po paru miesi\u0105cach dowiedzia\u0142em si\u0119, \u017ce\ninformacj\u0119 o wydarzeniu za radiem du\u0144skim poda\u0142o Polskie Radio. S\u0105siadka &#8211;\nwidz\u0105c \u017con\u0119 id\u0105c\u0105 ze szkrabami na spacer &#8211; nie mog\u0142a si\u0119 nadziwi\u0107, \u017ce taka\nspokojna, a m\u0105\u017c zgin\u0105\u0142. Sk\u0105d mog\u0142a wiedzie\u0107, \u017ce by\u0142o nas tam pi\u0119ciu. Ja&#8230;\nmia\u0142em farta. <\/p>\n\n\n\n<p>Przyszed\u0142 Jens. Pokaza\u0142em, kt\u00f3re rzeczy\nnale\u017c\u0105 do Andrzeja. Zacz\u0119li\u015bmy je pakowa\u0107, a raczej on to robi\u0142. Patrzy\u0142em jak\nmetodycznie uk\u0142ada\u0142 ciuchy w kupki. Osobno mundurowe, osobno cywilne. Wszystko\nzapisywa\u0142 na li\u015bcie. Znalezione pieni\u0105dze wrzucali\u015bmy do plastikowego\npojemnika. Odnalaz\u0142em niewys\u0142ane listy do Ma\u0142gosi. Od\u0142o\u017cy\u0142em je na bok obok\npokrwawionego, kt\u00f3ry znalaz\u0142em przy Andrzeju &#8211; a takie mieli plany\u2026 W wolnym\nczasie sporo o nich opowiada\u0142. Przyszed\u0142 Otto. M\u00f3wi\u0142 o szczeg\u00f3\u0142ach eksplozji.\nZe wst\u0119pnych ustale\u0144 wynika\u0142o, \u017ce razem z patrolem Andrzeja wysadzili autobus\npe\u0142en ludzi, nie mniej ni\u017c 30 &#8211; 40 os\u00f3b, ponadto przechodnie i zwierz\u0119ta.\n\u0141adunek wybuchowy by\u0142 umieszczony w zbiorniku paliwa przydro\u017cnej stacji\nbenzynowej &#8211; taka cysterna na pustakach. Przez g\u0142ow\u0119 przebieg\u0142a mi szybka my\u015bl\no cudownych ogrodach Allacha. <\/p>\n\n\n\n<p><strong>Pogrzeb <\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Pogrzeb mia\u0142 si\u0119 odby\u0107 jutro w miejscowym\nko\u015bciele katolickim. Do ko\u0144ca dnia odwiedzali mnie koledzy, ale rozmowa si\u0119 nie\nklei\u0142a. Przyjecha\u0142 \u201eD\u0142ugi\u201d z \u201eBlondynem\u201d z Dohuku. Wsp\u00f3lnie pojechali\u015bmy do\nszpitala &#8211; trzeba by\u0142o przygotowa\u0107 cia\u0142o i trumn\u0119. Gdy przywieziono aluminiow\u0105\nokaza\u0142o si\u0119, \u017ce&#8230; Andrzej jako\u015b do niej nie pasowa\u0142&#8230; to by\u0142 kawa\u0142 ch\u0142opa.\nZacz\u0105\u0142em z nim rozmawia\u0107, delikatnie naciskaj\u0105c &#8211; wys\u0142ucha\u0142 niemal natychmiast\n&#8211; co\u015b tam jeszcze Jurek warcza\u0142 na Cza-Cz\u0119 &#8211; nie mia\u0142a plastra czy te\u017c no\u017cyczek\nw swojej walizce medycznej. P\u00f3\u017an\u0105 noc\u0105 wr\u00f3cili\u015bmy do domu. Po raz pierwszy\nby\u0142em w katolickim ko\u015bciele w Iraku. <\/p>\n\n\n\n<p>Ceremonia\u0142 ten sam. Ch\u0142opaki zrobili\nszpaler. Po raz pierwszy polecia\u0142y \u0142zy. Nie mog\u0142em ich opanowa\u0107. Po po\u0142udniu z\n\u201eBlondynem\u201d wie\u017ali\u015bmy Andrzeja do Bagdadu. Czeka\u0142o nas par\u0119 godzin jazdy drog\u0105\nby\u0107 mo\u017ce zbudowan\u0105 przez polskie firmy. Na stacji benzynowej siad\u0142em na trumnie\ni prowadzi\u0142em monolog. Mia\u0142em jeszcze tyle rzeczy do powiedzenia&#8230; tyle\nniedoko\u0144czonych temat\u00f3w&#8230; \u201eBlondyn\u201d wr\u00f3ci\u0142, popatrzy\u0142 i &#8211; pokazuj\u0105c na\nsiedzenie obok siebie &#8211; \u0142agodnie warkn\u0105\u0142 &#8211; z\u0142a\u017a. Za paliwo jak zwykle puszka\ncoli. Gdy ruszali\u015bmy, Bagdad wywo\u0142a\u0142 nas przez radio. Mieli\u015bmy poczeka\u0107 w\nTikricie na S\u0142owaka, jad\u0105cego na urlop. Czekali\u015bmy w upale 40 minut i nasza\ncierpliwo\u015b\u0107 si\u0119 ko\u0144czy\u0142a. Ju\u017c mieli\u015bmy rusza\u0107, gdy przyjechali. Jan \u015bciszonym\ng\u0142osem poinformowa\u0142, \u017ce jedzie na pogrzeb syna, kt\u00f3ry zgin\u0105\u0142 na poligonie\nwojskowym. <\/p>\n\n\n\n<p>W Hotelu Canal ma\u0142e zaskoczenie. Niemal z\nmarszu rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 druga ceremonia pogrzebowa. Flagi, mn\u00f3stwo mundur\u00f3w,\nprzemowy i \u015bpiew t\u0119giej Amerykanki, kt\u00f3ra nie mog\u0105c wydoby\u0107 z siebie wysokiego\ntonu, co chwil\u0119 przerywa\u0142a z przepraszaj\u0105cym u\u015bmiechem, \u0142api\u0105c si\u0119 na przemian\nza gard\u0142o i pier\u015b &#8211; nic si\u0119 nie sta\u0142o, dobrze wysz\u0142o, liczy si\u0119 przecie\u017c\nintencja. Informacja o problemie z ch\u0142odni\u0105 zaskoczy\u0142a nas. Polski konsul dwoi\u0142\nsi\u0119 i troi\u0142, pr\u00f3buj\u0105c rozwi\u0105za\u0107 problem. Negocjacje z Irakijczykami uda\u0142y si\u0119.\nPod wiecz\u00f3r zawie\u017ali\u015bmy Andrzeja do ch\u0142odni Akademii Medycznej. Lod\u00f3wek by\u0142o\nkilka, ka\u017cda wielko\u015bci ma\u0142ego gara\u017cu z wielkimi stalowymi drzwiami. Widok setek\nnagich cia\u0142, u\u0142o\u017conych pod sufit jedne na drugich by\u0142 przygn\u0119biaj\u0105cy. Czy\npanuj\u0105cy tu smr\u00f3d mia\u0142 zwi\u0105zek z wy\u0142\u0105czeniami pr\u0105du? U\u0142o\u017cyli\u015bmy cia\u0142o na bia\u0142ym\nkocu, owin\u0119li\u015bmy drugim &#8211; do zobaczenia jutro. <\/p>\n\n\n\n<p>Z Kwatery G\u0142\u00f3wnej przes\u0142a\u0142em do Polski faks\nze szczeg\u00f3\u0142ami jutrzejszego lotu. Rano afera. Zast\u0119pca dow\u00f3dcy misji, pot\u0119\u017cny\nch\u0142op, zacz\u0105\u0142 domaga\u0107 si\u0119 od Jurka, \u017ceby Andrzeja potraktowa\u0107 formalin\u0105, pono\u0107\nzgodnie z lotniczymi przepisami. Musimy te\u017c mie\u0107 dokument potwierdzaj\u0105cy\nprzeprowadzenie tej czynno\u015bci. Jurek by\u0142 na najwy\u017cszych obrotach. Uwijali si\u0119 z\nkonsulem jak w ukropie &#8211; tu wszyscy przecie\u017c oczekiwali na bakszysz.\nPojechali\u015bmy po Andrzeja, po po\u0142udniu wylot do kraju. W momencie przek\u0142adania\ncia\u0142a niespodziewanie pojawi\u0142 si\u0119 Amerykanin i za\u017c\u0105da\u0142 dokumentu, o kt\u00f3rym\nm\u00f3wi\u0142 rano. Nie wytrzyma\u0142em i rzuci\u0142em si\u0119 mu do gard\u0142a &#8211; odci\u0105gali mnie, a\nzbarania\u0142y facet nie m\u00f3g\u0142 wydusi\u0107 z siebie s\u0142owa. <\/p>\n\n\n\n<p>Z lotniska Habbanija polecieli\u015bmy UN-em do\nKuwejtu. Przedstawiciel MOVCON poinformowa\u0142, \u017ce mamy si\u0119 nie przejmowa\u0107 koleg\u0105\n&#8211; pojecha\u0142 do miasta \u201etam, gdzie trzeba\u201d. Macie lot za pi\u0119\u0107 godzin via Pary\u017c i\njest tylko jeden problem &#8211; personel naziemny Air France strajkuje. Jan ma\nlecie\u0107 wcze\u015bniej prosto do Pragi. Po paru godzinach siedzenia, obserwowania\nzakwefionych kobiet i g\u0119stniej\u0105cego t\u0142umu ubranych na bia\u0142o ludzi, \u201eBlondyn\u201d\nwyci\u0105gn\u0105\u0142 butelk\u0119 w\u0119drowniczka. Pili\u015bmy z gwinta. Po drugiej kolejce\nodnotowuj\u0119, \u017ce Janowi wyra\u017anie si\u0119 poprawi\u0142o oraz biegn\u0105cego w nasz\u0105 stron\u0119\ngo\u015bcia z MOVCON-u. Przera\u017cony facet machaj\u0105c r\u0119koma m\u00f3wi co\u015b o policji\nreligijnej czy te\u017c obyczajowej, \u017ce alkohol, \u017ce zabronione, \u017ce p\u0105tnicy do Mekki\ni wi\u0119zienie. Oddajemy po\u0142ow\u0119 butelki. Odlatujemy o czasie. Jana nigdy wi\u0119cej\nnie widzia\u0142em. W Pary\u017cu chwil\u0119 przed odlotem LOT-owskiego samolotu poderwa\u0142em\nsi\u0119 pop\u0119dzi\u0142em do stewarda. Ten spojrza\u0142 na mundur i niepytany powiedzia\u0142 &#8211;\npan\u00f3w kolega leci z nami. Po starcie doda\u0142 &#8211; Francuzi pu\u015bcili tylko nasz\nsamolot &#8211; Vive la France. <\/p>\n\n\n\n<p>Na Ok\u0119ciu tak pracowicie rozbijali skrzyni\u0119 transportow\u0105, \u017ce uszkodzona zosta\u0142a zewn\u0119trzna trumna. Wpatrywa\u0142em si\u0119 potem w t\u0119 \u201eniedoskona\u0142o\u015b\u0107\u201d w S\u0142upsku na pogrzebie. Na p\u0142ycie wojskowego lotniska kompania honorowa. Podesz\u0142a do mnie Ma\u0142gosia, bladoszara, w oczach pustka. U\u015bciskali\u015bmy si\u0119 bez s\u0142\u00f3w. Chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej zbli\u017cy\u0142 si\u0119 wysoki go\u015b\u0107 w d\u0142ugim sk\u00f3rzanym p\u0142aszczu &#8211; o takim opowiada\u0142 mi Andrzej, \u017ce kupi\u0142 przed wyjazdem. Przedstawi\u0142 si\u0119 &#8211; jestem bratem Andrzeja &#8211; kurcz\u0119, Andrzej nigdy nie opowiada\u0142, \u017ce ma brata. Ceremonia mia\u0142a szybki przebieg. By\u0142 du\u017cy mr\u00f3z. Samolot przylecia\u0142 sp\u00f3\u017aniony. Wszyscy byli zzi\u0119bni\u0119ci, a nas z \u201eBlondynem\u201d wr\u0119cz telepa\u0142o w tropikalnych mundurach. Komendant G\u0142\u00f3wny powiedzia\u0142 par\u0119 s\u0142\u00f3w, a p\u00f3\u017aniej poprosi\u0142, \u017ceby do niego wpa\u015b\u0107 za dwa dni. \u201eBlondyn\u201d tylko j\u0119kn\u0105\u0142 &#8211; by\u0142 z Wroc\u0142awia i dawno nie widzia\u0142 rodziny. Sztafeta policyjnych samochod\u00f3w przewioz\u0142a trumn\u0119 do S\u0142upska, gdzie nast\u0119pnego dnia odby\u0142 si\u0119 pogrzeb. Przed uroczysto\u015bci\u0105 wpad\u0142em do komendy wojew\u00f3dzkiej i przekaza\u0142em prawie wszystkie zdj\u0119cia z Iraku. Teraz si\u0119 dziwi\u0119 mojej g\u0142upocie &#8211; nic z tym nie zrobili, a ja straci\u0142em pami\u0105tki. Na pogrzebie patrzy\u0142em na by\u0142\u0105 \u017con\u0119 Andrzeja wystrojon\u0105 w dostatnie futro i obwieszon\u0105 z\u0142otem &#8211; co\u015b wspomina\u0142 o niemieckim chirurgu. Smutek Ma\u0142gosi wcale nie odebra\u0142 jej urody. By\u0142y tak odmienne, \u017ce nie opar\u0142em si\u0119 pokusie przygl\u0105dania si\u0119, uciekaj\u0105c wzrokiem od meritum ceremonii. Zostali\u015bmy zaproszeni na styp\u0119. P\u00f3\u017aniej siedzieli\u015bmy z Ma\u0142gosi\u0105 w ich mieszkaniu. Andrzej nie pi\u0142 alkoholu. Zdziwi\u0142em si\u0119 wi\u0119c, widz\u0105c pot\u0119\u017cn\u0105 kolekcj\u0119 zacnych trunk\u00f3w, kt\u00f3re przywi\u00f3z\u0142 z Ba\u0142kan\u00f3w. Rozmawiali\u015bmy do rana.&#8221;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Zgin\u0105\u0142 7 grudnia 1995 r. pe\u0142ni\u0105c s\u0142u\u017cb\u0119 w Kontyngencie Stra\u017cy ONZ w Iraku (UNGCI) w miejscowo\u015bci Shaqlava od \u0142adunku wybuchowego \u2013 pu\u0142apki umieszczonego w zbiorniku przydro\u017cnej stacji benzynowej, obok kt\u00f3rej przeje\u017cd\u017ca\u0142 patrol pod jego dow\u00f3dztwem.&#46;&#46;&#46;<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":2314,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":""},"categories":[9],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/swmsw.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2313"}],"collection":[{"href":"https:\/\/swmsw.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/swmsw.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/swmsw.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/swmsw.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2313"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/swmsw.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2313\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2315,"href":"https:\/\/swmsw.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2313\/revisions\/2315"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/swmsw.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/media\/2314"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/swmsw.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2313"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/swmsw.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2313"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/swmsw.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2313"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}